Czy wstydzę się, że studiuję dziennikarstwo?

Są takie zawody, które trudno traktować inaczej niż służbę innym. Siłą rzeczy są one po prostu dla dobra drugiego człowieka. Stworzone i rozwijane po to, by ludziom żyło się lepiej. To naprawdę piękne założenie, które odnoszę wrażenie coraz trudniej na naszym polskim podwórku zrealizować.

W niedalekiej przyszłości na blogu pojawi się na pewno wpis jak wyglądała moja ścieżka do tego by teraz siedzieć w dziennikarskiej ławce i chłonąć to co najlepsze. Już w tym momencie mogę Ci zdradzić, o ile jeszcze oczywiście nie wiesz, że była to droga kręta, długa i dość nerwowa. Wtedy zdecydowanie więcej rzeczy nie szło po mojej myśli, niż mi sprzyjało w tym temacie i potrzebowałam dwa lata by wylądować na kierunku, który mimo tego, że obecnie daje mi mnóstwo frajdy, to z całą pewnością nie będzie odgrywał znaczącej roli bezpośrednio w mojej zawodowej karierze. O ile w ogóle będzie odgrywał jakąkolwiek.

Dziennikarstwo było dla mnie zawsze w pewien sposób magiczne.

Może dlatego, że z założenia to właśnie prawdziwie piękna, społeczna służba. Zawód, który ma znaczenie, który wymaga ogromnego zaangażowania, w którym przecież chodzi przede wszystkim o drugiego człowieka i o to aby nikt nie był pokrzywdzony. Dawno zaakceptowałam fakt, że sprawiedliwość jest pięknym acz nierealnym wymysłem. Praca dziennikarza stała się więc uosobieniem tego, kto wskazuje drugą stronę medalu, kto przypomina, że zawsze jest inna perspektywa, kto pokazuje to o czym nie mówi się głośno, a powinno. Dziennikarz to taki rzetelny informator, pomieszany z odrobiną oka kontrolnego i garścią obrońcy moralności, wartości, człowieczeństwa i choć brzmi to dość poważnie i górnolotnie to właśnie w tym zamykała i zamyka się dla mnie istota tego zawodu. Jego piękno i jego magia.

Problem w tym, że coraz częściej odnoszę wrażenie, że tylko ja to tak widzę.

Był taki szalony czas w moim życiu kiedy z całkowitą determinacją i uporem pomijałam jakiekolwiek produkty pracy dziennikarstwa. Nie oglądałam telewizyjnych programów, nie słuchałam audycji radiowych ani nie czytałam pisanych form, żadnych artykułów na temat bieżących spraw. Kiedy działo się coś niezwykle poważnego, moja bariera lekceważenia i tak była przebijana. To, że odcinałam się od świata nie miało żadnego znaczenia. Wówczas chcąc, nie chcąc siadałam i faktycznie nadrabiałam zaległości. To były takie informacyjne strzały, które przyznajmy szczerze nie zdarzyły się wcale aż tak często. Żyło mi się z tym podejściem całkiem dobrze, a podczas rodzinnych uroczystości, mogłam faktycznie być zainteresowana prowadzoną dyskusją. W końcu nie miałam pojęcia o co chodzi. Po pewnym czasie zreflektowałam się, że jednak dobrze jest być człowiekiem zorientowanym, że jednak fajnie wiedzieć co się wokół mnie i mojej społeczności dzieje. Takie wiesz, nagłe przemyślenie sprawy, które kazało mi spojrzeć na temat z kompletnie odmiennej strony.

Smutne jest to, że coraz cześciej myślę, że ta dziennikarska izolacja wcale nie była jednak złym pomysłem.

Później zaś odpalam telewizor i widzę, że w głównym paśmie wiadomość telewizji państwowej zajmujemy się tym, że ktoś zrobił sobie zdjęcie z kimś, kim zajmuje się cały świat plotkarski. Przedstawiany jest mi randomowy człowiek jako ceniony i znany profesor onkologii. Mówi mi się, że czyjś brak empatii i kompetencji wynika z osobistej tragedii, którą tłumaczone jest wszystko. Pokazuje wypowiedzi nauczycieli z jednej placówki jakby byli z wielu, pisze o libacji alkoholowej na skwerku, gdy mowa o drobnej sytuacji niczym nie różniącej się od dobrze nam znanych panów spod sklepu alkoholowego. Popełnia się podstawowe błędy ortograficzne w najpopularniejszych pasmach, obraża osoby z którymi się współpracuje i zwalnia ludzi z dnia na dzień, bo w sumie taki miało się kaprys, a potem dziwi się, że za nimi odchodzą lubiani i cenieni.

Takie przypadki i przykłady można by było mnożyć, dzielić i potęgować. To niestety nie są jednorazowe sytuacje z których można byłoby się tylko śmiać, a notoryczne błędy popełniane już chyba z chorą satysfakcją. Są portale dziennikarskie na które wchodzę tylko w momencie, gdy mam gorszy humor i potrzebuję się pośmiać. Zamiast oglądać śmieszne kotki na youtubie, czytam jakie to znowu “szyny były złe”.

Całkowicie rozumiem czemu rola dziennikarza w naszym społeczeństwie spada, z jakiego to powodu mamy do tej grupy zawodowej coraz mniejsze zaufanie i czemu wolimy czytać lub oglądać treści tworzone przez ludzi internetu. Bo za nimi idzie chociaż jakość i to jest naprawdę smutne, że temu komu powinno zależeć, kto powinien się rozwijać i stanowić inspirację dla innych, jedyne co stanowi to temat częstego zażenowania, a zło tego wszystkiego zrzuca się na garb możliwości internetu. Owszem świat się zmienia, ale jakość zawsze jest w stanie się obronić, no chyba, że jej nie ma.

Ileż to razy miałam sytuację, że poznając nieznajomego człowieka temat naturalnym tokiem trafiał na aspekty telewizji, radia, wiadomości, a co za tym idzie pracy dziennikarskiej i ileż to razy widziałam to zmieszanie na twarzy mojego rozmówcy, gdy po tym jak stwierdził, że dziennikarze mało co reprezentują, ja decydowałam się pochwalić na jakim kierunku studiów jestem. Odrzucam tutaj wszystkie te sytuacje, gdy ktoś postanawia zjechać zawód dziennikarza, bo tak, bo nie ta telewizja, a więc nie ta partia polityczna. Broń boże w te aspekty nie wchodzę, bo jakby są naturalną częścią ludzkich światopoglądów, z którą nie widzę sensu dyskusji. Chcę jednak podkreślić fakt, że niezależnie od tego dla jakiej stacji, gazety czy radia się pracuje powinno się reprezentować jak najwyższy poziom, zwłaszcza gdy działa się ogólnopolsko. No i sorry Polsko, ale u nas tego jeszcze niestety nie ma. Studia dziennikarskie tylko pozwoliły mi się w tym stwierdzeniu utwierdzić. Wykładowcy, ludzie pracujący często czynnie w tym zawodzie, nierzadko wygłaszają taką samą opinię, że to nie jest ten czas, a wartościowych praktyk trzeba poszukiwać.

Chciałabym, żeby dziennikarstwo, które dla mnie stanowi taką magię, było w przyszłości na porządku dziennym. By miało to ręce i nogi, ale najważniejsze by niosło na plecach bagaż dobrych doświadczeń, wysokiej jakości, by nie trzeba było go szukać.

Co więcej prawdziwie w możliwość takiego zdarzenia wierzę. Będąc w tym wszystkim w jakimś sensie od środka widzę jak wiele osób faktycznie poważnie bierze sobie tę profesję, jak wiele wkłada w to serducha i jak bardzo się stara. To są te momenty, kiedy myślę sobie, a może jednak, a może nuż widelec będę dziennikarką. Bo są takie osoby, które nie zapomniałym, że zawód dziennikarza to nie jest tylko odklepanie godzin i to właśnie do obserwacji ich działań, czytania czy słuchania i oglądania tworzonych przez nich treści Cię zachęcam. Nie zgadzaj się na słabe dziennikarstwo, bo nie ma po co. Są Ci, którzy dają wartość, gwarantują jakość i to na nich się skupmy. Ja przynajmniej tak robię i choć gdy odpalam ogólnodostępne programy dziennikarskie to często łapie mnie zniesmaczenie i wstyd, to wiem już co robić. Wyłączam to co śmieciowe i idę tam gdzie nie liczą się tylko cyferki. Dziennikarstwo to piękna sprawa, która odpowiedzialna jest za wiele fantastycznych przedsięwzięć, o których jednak rzadko kiedy się w masowej opinii słyszy. Mam nadzieję, niezależnie od tego czy będę w tym zawodzie kiedykolwiek pracować czy nie, że przyjdą takie czasy, gdy będziemy to nasze kochane polskie dziennikarstwo traktować z dumą i szacunkiem, bo będzie to najzwyklejszym i najbardziej właściwym odruchem na prezentowane przez nich materiały.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o